Nasi Trampkarze przegrali z Bałtykiem Gdynia 1:3 (1-1).  Honorową bramkę dla nas  zdobył Łukasz Michałowski.

 

Wygląda na to, że takie mecze, jak ten z gdańską Lechią,  nie zdarzają się co tydzień. Rywal z dołu ligowej tabeli, z jedną wygraną w rozgrywkach całkowicie obnażył nasze wszystkie słabości. Nic nam się nie kleiło, nie było potrzebnej w takiej sytuacji pasji i walki.  Zabrakło pomysłu na sforsowanie zasieków rywala, a pod naszą bramkę zawodnicy z Gdyni robili, co chcieli.  Przegraliśmy trochę niespodziewanie, ale zupełnie zasłużenie.   Zremisowaliśmy z Lechią, przegraliśmy z Bałtykiem.  Kto to zrozumie?

 

 

 

 

I jeszcze słowo o arbitrze.  Pan Kwapisiewicz prowadził te zawody wzorowo.  Nie pamiętam kiedy widziałem arbitra meczu juniorskiego, któremu chciało się biegać po boisku, któremu chciało się tłumaczyć zawodnikom jakie boiskowe przestępstwa popełniają, nie tracąc przy tym swojego autorytetu.  To było naprawdę dobre. 

 

I jeszcze dwa słowa o sprawach poza boiskowych.  Powiem trochę brutalnie: Nie wyszło nam to granie w piłkę, to fakt. Ale przynajmniej próbowaliście, walczyliście i liczę na to, że jeszcze będziecie długo próbowali i walczyli z przeciwnościami.   Wasi koledzy i koleżanki spoza boiska,  swoje życie, choć dopiero kilkunastoletnie, to chyba już przegrali.  I nawet jeszcze o tym nie wiedzą.

 

Patryk Prokopiuk, jak widzieliście, doznał kontuzji w tym meczu i pojechał z mamą na SOR.  Po ponad siedmiu  godzinach oczekiwania w szpitalu, Patryk wrócił do domu.  Na szczęście ręką nie okazała się złamana.  Będzie dobrze, tylko Patryk musi zacząć wyciągać wnioski. Wiele złych rzeczy można czasem w życiu uniknąć, także tej kontuzji, ale trzeba zdecydowanie schłodzić przed meczem głowę.

 

 

 

30 kwietnia 2018

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

PORAŻKA Z BAŁTYKIEM